Menu boczne

Treść strony

Ann Acad Med Stetin, 2006; 52, 3, 147-150

JÓZEF LIPIEC

 

NADZIEJA – CELE, SZANSE, GRANICE

Instytut Filozofii Uniwersytetu Jagiellońskiego

ul. Grodzka 52, 31-044 Kraków

Dyrektor: prof. dr hab. Justyna Miklaszewska

 

Streszczenie

Po stuleciach panowania dualizmu w nauce powraca teza, że to, co przeżywane w głowach musi mieć związek z procesami występującymi w różnych częściach ciała. Między zjawiskami psychicznymi a biologią i chemią sfery fizyczności zachodzą ścisłe determinacje, a zależności te najprawdopodobniej są obustronne. Na pytanie „po co nadzieja?”, odpowiedź rozsądniejsza akcentuje przede wszystkim stosunek do jakości chorowania, wskazując na komfort swobodnego radzenia sobie w trakcie choroby, i mimo choroby. Nadzieja może też być katalizatorem przemian pozytywnych, czynnikiem przyspieszenia procesów ozdrowieńczych, potrafi wyzwalać swoistą energię osobniczego istnienia, w ten sposób, iż program intencjonalnego optymizmu przenosi się poza mózg, przekazując rozkaz nadzwyczajnej mobilizacji różnym innym układom i częściom ciała. Nadzieja w tym znaczeniu okazuje się samoczynnym składnikiem terapii, wywołując podobne lub większe skutki, jak wprowadzane w ciało substancje chemiczne. Od lekarza należy oczekiwać wypełnienia trudnego obowiązku kreacji wiary pacjenta w powodzenie leczenia i sens dalszych dni. Front kreacji nadziei musi być jak najszerszy, ale też i wewnętrznie spójny. Najwyższą rangę powinno się przywiązywać do dobrego słowa, ciepłego klimatu spotkań, aury bezinteresowności oraz fizycznej, wręcz dotykalnej bliskości.

H a s ł a: nadzieja – pomoc – chory – relacje pacjent–lekarz.
Powrót
do góry